Do miłosnych zauroczeń dochodzi najczęściej wiosną i latem. Wtedy bowiem uaktywnia się najsilniejszy z afrodyzjaków – słońce.

Słońce.Jego światło i ciepło rozszerza nasze naczynia krwionośne. Krew jest bardziej rozrzedzona i niesie ze sobą więcej tlenu. Odradzamy się. Mamy więcej energii, która musi znaleźć swoje ujście. No cóż...Jesteśmy częścią natury i tak jak ona zakwitamy i owocujemy. Bo Stwórca wymyślił miłość po to, by kobiety i mężczyźni łączyli się w pary i... rozmnażali.

Alchemia miłości

Duża ilość światła powoduje większą wydolność układu hormonalnego, a ten z kolei decyduje o potrzebach seksualnych człowieka. Zaczynamy produkować więcej feromonów, czyli substancji zapachowych, by przyciągnąć do siebie osobników płci przeciwnej. Szyszynka produkuje mniej melatoniny, hormonu który nas uspokaja. Mniej melatoniny to większy popęd seksualny. Krewna melatoniny, serotonina powoduje,że zaczynamy mieć miłosny mętlik w głowie. Endorfiny wywołują uczucie błogości i szczęścia, a dopamina nawet ze średnio atrakcyjnego partnera czy partnerki, w naszych oczach zrobi Antonio Banderasa czy Pamelę Anderson.
Badania statystyczne dowodzą, że najwięcej dzieci rodzi się w lutym i w marcu. A więc do poczęć dochodzi pod koniec maja i w czerwcu. Wtedy gdy jesteśmy zaczarowani przez słońce.

Nie tylko hormony

- Stanowimy pomost pomiędzy rodzicami i naszymi dziećmi - mówi dr Wiesław Ślósarz, psycholog seksuolog. - Bardzo często właśnie wzory wyniesione z domu rodzinnego powodują , że podświadomie zakochujemy się w osobach, które przypominają nam rodziców. Oczywiście nie chodzi tutaj tylko o podobieństwo zewnętrzne. Mężczyźni zwracają uwagę na kobiety, które np. emanują tym samym rodzajem energii, ciepła jak ich matki.
Podświadomość podsuwa nam jeszcze inne wzory do których automatycznie porównujemy nowo poznaną osobę płci przeciwnej. Są to wzory kulturowe. Kiedyś za piękne uważane były kobiety o obfitym biuście, wąskiej talii i rozbudowanych biodrach. Dziś mężczyznom podsuwa się inne "ideały" - np. Claudię Schieffer lub Jeniffer Lopez, a kobietom - Brada Pitta lub Enrigue Iglesiasa. I jeżeli ktoś np. tylko podobnie się porusza jak wybrany medialny idol, to już przyciąga naszą uwagę.

Piorun sycylijski

Przed miłością od pierwszego wejrzenia (zwaną piorunem sycylijskicm), a raczej silnym wzajemnym oczarowaniem, nic nas nie uchroni. Zdarza się, że tracimy głowę, bo zamiast myśleć chłoniemy drugą osobę wszystkimi zmysłami. Nie słyszymy co do nas mówi, bo rejestrujemy tylko melodię głosu. Nie zastanawiamy się nad konsekwencjami, bo pragniemy tylko jego (jej) dotyku, smaku... - I nawet jeżeli ta osoba potem nas rani, zadaje ból, to staramy się nie dostrzegać jej wad - mówi dr Wiesław Ślósarz.- Nie chcemy przyznać się do błędu, do tego, że byliśmy nierozsądni. Jak najdłużej roztaczamy nad tym kimś aureolę pozytywnego postrzegania. Nagrodą bywa bardzo udany seks, ale związek tak jak burzliwie się zaczął tak i burzliwie kończy. Miłość bowiem to proces ewolucyjny, a nie rewolucyjny.

Niespełnione pragnienia

Nie zawsze ktoś kto nas zafascynował odwzajemnia nasze zainteresowanie. Wybrany mężczyzna kocha kogoś innego, a na zauroczoną nim kobietę nie zwraca uwagi lub mężczyzna dla upragnionej kobiety nie jest obiektem seksualnego pożądania. - - Dziś mężczyźni już nie walczą o kobietę jak kiedyś - mówi dr Wiesław Ślósarz. - Tłumią swoje pragnienia i z czasem wybierają inną. Kobiety świadome własnej wartości walczą dłużej, a ich bronią jest umiejętne podkreślanie męskości pożądanego pana.

Afrodyzjaki

Sto lat temu kobiety wstrzykiwały sobie do oczu kropelki rozszerzające źrenice, by wydawać się mężczyznom atrakcyjne seksualnie. Teraz mamy perfumy z feromonami czyli wydzielinami zapachowymi zwierzęcych gruczołów ( np. jeleni himalajskich), które u osobnika płci przeciwnej mają wywołać reakcję przyciągania.
- Dla kobiety najlepszym afrodyzjakiem jest młodość, a dla mężczyzny pozycja społeczna - mówi dr Ślósarz. - Mężczyzna bowiem ocenia podświadomie kobietę pod względem jej zdolności rozrodczych, a kobieta chcąc by je dzieci były szczęśliwe, ma nadzieję, że odziedziczą po ojcu zdolność do osiągania sukcesów.