Teraz trwają rozmowy z „dużym graczem”, który chce zbudować prototyp silnika szczecinian do celów przemysłowych.

Unikatową maszynę elektryczną zespół profesora Ryszarda Pałki z Katedry Elektroenergetyki i Napędów Elektrycznych Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego pokazał w marcu tego roku. To maszyna, która może być zastosowana między innymi do napędu pojazdów elektrycznych i do turbin wiatrowych. Maszyna elektryczna, która zawiera magnesy trwałe z dodatkowym układem zasilania.

- Ten zewnętrzny, dodatkowy układ zasilania wyróżnia naszą maszynę od innych - podkreśla prof. Pałka i dodaje, że innowacją maszyny powstałej na szczecińskim ZUT jest możliwość bezproblemowej obsługi i jej działanie przy bardzo dużych prędkościach obrotowych.

Przy opisywaniu wynalazku często używane jest stwierdzenie, że maszyna, jakiej prototyp powstał na ZUT, ma parametry lepsze niż silniki zastosowane w samochodach Tesli.

- Ale to tylko część prawdy - zaznaczył prof. Pałka. - Silnik, jaki jest używany w samochodach Tesli jest najprostszym silnikiem elektrycznym, jaki znany jest od 100 lat. Tam nie ma żadnej nowości, jest tam jednak idealnie dopracowana cała konstrukcja. Natomiast samochód nie składa się tylko z silnika. To jest kilkadziesiąt innych składników, które są równie ważne. A my zajęliśmy się tylko silnikiem i ten nasz silnik elektryczny jest na pewno lepszy od Tesli - tłumaczy.

Przyznaje przy tym, że od momentu pokazania go publicznie, zainteresowanie szczecińską maszyną na całym świecie jest spore, ale problem w tym, że świat chce tego nowego silnika, ale już na poziomie komercyjnym.

- Nawet ogromne i światowe koncerny samochodowe pytają, ile można wyprodukować tych naszych silników i jak szybko, oraz ile to będzie kosztować- mówi prof. Pałka. - A my nie mamy żadnego silnika na poziomie komercyjnym. My mamy wynalazek, prototyp. Nad tym naszym wynalazkiem trzeba jeszcze popracować, aby można było go zastosować w samochodach elektrycznych. A do tego potrzebne są pieniądze, czas, badania. Niestety, firmy motoryzacyjne chcą mieć już niemal „wszystko na tacy”.

Dodaje jednak, że trwają rozmowy z „dużym graczem”, który chce przebadać pomysł szczecinian i zbudować prototyp do celów przemysłowych.

- Dopiero takie dokładne przebadanie da pełną odpowiedź, czy ten nasz wynalazek ma sens - zaznacza profesor. - A w czerwcu będzie pokazywany w Berlinie podczas spotkania ministrów gospodarki i finansów Polski i Niemiec.

Zobacz galerię

Zobacz również: 60 sekund biznesu: Stabilne zatrudnienie to podstawa