Mieszkaniec Trójmiasta wyliczył, że w Polsce trzeba zarabiać 3100 zł netto, by godnie żyć. Jego wpis robi furorę na Facebooku. Pan Andrzej, mieszkaniec Gdańska, szuka pracy. Z pewnością nie jest jedyny, jednak on zrobił analizę swoich wydatków i wyliczył, ile powinna wynosić pensja, by móc godnie żyć.

Pan Andrzej, mieszkaniec Gdańska, szuka pracy. Z pewnością nie jest jedyny, jednak on zrobił analizę swoich wydatków i wyliczył, ile powinna wynosić pensja, by móc godnie żyć.

"Czytam, że pracodawcy w Polsce mają problem, bo nie ma rąk do pracy - więc szukam pracodawcy, który ma taki problem z Gdańska lub okolic. Ale mam wydatki..." – napisał pan Andrzej i zaczął wyliczać. - Wynajęcie mieszkania, 1 pokój z kosztami: 1500 zł - Bilet miesięczny: 200 zł - Wydatki na środki czystości i kosmetyki: 100 zł - Wyżywienie 30x25 zł dziennie (chyba nie jest to zbyt wygórowane): 750 zł - Telefon i internet (TV nie oglądam): 100 zł - Leki: 150 zł - Trzeba jeszcze odłożyć coś na czarną godzinę, dobrym zwyczajem jest to co najmniej 10 proc. dochodu, czyli np. 200 zł.

To już przesądzone: nowe kodeksu pracy 2018 nie będzie. Ale urlop na żądanie i gotówkę za godziny nadliczbowe odbiorą jeszcze szybciej i skuteczniej. Chcesz wiedzieć więcej, kliknij w ten tekst, a dowiesz się wszystkiego!

"Tak więc minimum socjalne to 3100 zł netto. Każdy, kto zarabia mniej, jest niewolnikiem i żyje poniżej minimum socjalnego" – kończy swój wpis pan Andrzej. Na Facebooku zawrzało, jego post udostępniło ok. 30 tys. osób, pojawiły się dziesiątki tysięcy komentarzy. "Dobry tekst. Popieram. Też jestem z grupy poniżej minimum socjalnego" – solidaryzuje się pani Ewa. "To minimum socjalne do przeżycia! Takie zarobki powinna mieć już każda sprzątaczka" – uważa inna internautka. "Kurde, on ma rację" - napisał pan Artur.

Wiele osób atakuje pana Andrzeja za takie oczekiwania dotyczące zarobków. "A co mają zrobić? Lepsza mała wyplata niż życie z zasiłku, na koszt podatników" – uważa pani Magda. Wśród komentarzy znalazły się też propozycje pracy! "Jak masz prawo jazdy kategorii B, to zapraszam. Szukamy kurierów" – zaoferował pan Piotr.

Coraz częściej spotykamy się z praktyką, że ktoś kupuje nasz dług wobec banku, kablówki czy firmy pożyczkowej. Fachowo nazywa się to cesją wierzytelności. Czym to grozi a jakie mogą być korzyści? Chcesz wiedzieć więcej, po prostu kliknij w ten tekst!