Na zakończenie długiego weekendu premier Mateusz Morawiecki potwierdził na spotkaniu z wyborcami w Garwolinie, że od 1 stycznia 2019 roku przedsiebiorcy osiągający niezbyt wysokie dochody będą płacić relatywnie niższy ZUS, a tym samym przestanie obowiązywać reguła, zgodnie z którą obecnie każdy - bez względu na skalę biznesu - musi co miesiąc odprowadzać do ZUS ok. 1 250 złotych!

Projekt „mała firma – mały ZUS” zakłada obniżenie obowiązkowych składek na ZUS dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Skorzystać z niego mają przedsiębiorcy uzyskujące niskie przychody. Obecnie tą granicą byłaby suma 5 250 zł przychodu miesięcznie. Według tych założeń na niższym ZUS skorzystałoby ok. 800 tys. przedsiębiorców. Jeśli jednak pod uwagę będzie brany przychód a nie dochód, to beneficjentów będzie cztery raz mniej.

Wiadomo tez już, że składki w ramach "mała firma - mały zus" będą i tak wyższe od preferencyjnych płaconych przez pierwsze dwa lata działalności. W sumie więc skorzystać z nich będzie warto dopiero po 30 miesiącach od rozpoczęcia zarobkowania na swoim.

W przypadku przedsiębiorców uzyskujący przychody do wysokości 2,5-krotności minimalnego wynagrodzenia (aktualnie 5 250 zł), składki byłyby naliczane jak np. u pracowników – od konkretnie uzyskiwanego przychodu a nie od 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia – jak jest obecnie dla wszystkich i pozostanie dalej w przypadku osób, które mają przychody wyższe niż 2,5-krotność minimalnego wynagrodzenia.

Szykująca się do wyborów partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) przedstawiła nowe obietnice wyborcze, publicystycznie określane jako piątka Morawieckiego: tzw. piątkę Morawieckiego, czyli obniżkę ZUS i CIT dla małych firm, fundusz dróg lokalnych, program Dostępność+ czy 300 zł na wyprawkę szkolną dla każdego dziecka.

Szef rządu zapowiedział propozycję obniżenia i stopniowania składek ZUS dla przedsiębiorców, których dochody nie przekraczają dwuipółkrotności minimalnego wygrodzenia. To będzie z korzyścią dla obywatela, z korzyścią dla małej firmy– podkreślił premier.

Projekt "Mała firma - mały ZUS" uzależnia składki ubezpieczeniowe, fundusz pracy oraz składki zdrowotne od wysokości uzyskanych przychodów.

Obecnie, po dwuletnim okresie z "małym ZUS", przedsiębiorca, nawet osiągający niskie przychody, musi co miesiąc uiszczać ponad 1,2 tys. zł.

Natomiast od maja w ramach Konstytucji dla Biznesu zaś wejdzie tzw. ulga na start – w okresie pierwszego pół roku działalności pozwalająca w ogóle nie płacić składek ZUS, potem zaś przez dwa lata, składki od minimalnego wynagrodzenia.
Jeśli zapowiadany projekt „mała firma – mały ZUS” wejdzie w życie, to przedsiębiorca będzie mógł kalkulować: od razu skorzystać z nowego rozwiązania albo przejść drogę – pół roku ulgi na start, 2 lata składek od podstawy minimalnego wynagrodzenia, a potem z rozwiązania „mała firma – mały ZUS”.

Projekt nazywany „mała firma – mały ZUS” nie jest nowy i już niejednokrotnie pojawiał się w zapowiedziach zarówno pana premiera, jak i innych polityków, w tym m.in. minister przedsiębiorczości i technologii Jadwigi Emilewicz.

Po raz pierwszy jego wprowadzenie było zapowiadane równo rok temu, w kwietniu 2017 roku, Wówczas rząd deklarował, że mały ZUS będzie obowiązywał od 1 stycznia 2018 roku… Z wiadomym skutkiem.

Teraz, dzień po konwencji wyborczej PiS minister Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że wejdzie w życie od nowego roku czyli z dniem 1 stycznia 2019 r. Jednak jak na razie poza rządem nikt nie widział projektu ustawy. Co prawda tworzenie prawa w wykonaniu PiS jest unikatowe (przynajmniej w XXI wieku) w skali światowej – wystarczy jedna noc, z podpisem prezydenta i drukiem w Dzienniku Ustaw włącznie, ale do 1 stycznia 2019 roku droga daleka.

Przyjęcie komunijne, party w ogródku czy nawet grill na działce. Deska serów zaimponuje i zadowoli gości. Kliknij i dowiesz się jak przygotować ją fachowo i za nieduże pieniądze!