Magazyn
Jesteś tu: Strona główna Magazyn Historia Artykuł

Jak Polacy ginęli na rozkaz Stalina

Dodano: 17 października 2012, 10:19 Autor:

Stolica Niemiec była największym miastem w Europie, zdobytym w walce - w maju 1945 roku, kiedy wynik II wojny światowej był już przesądzony. Stalin uczynił Polakom zaszczyt: kazał im zdobywać miasto Hitlera.
Jak Polacy ginęli na rozkaz Stalina
Przeczytaj więcej

Jesienią 1944 i wiosną 1945 roku na terenach zajmowanych przez armię radziecką między Bugiem i przedwojenną granicą polsko-niemiecką trwały pobory do wojska. Polacy byli wcielani do formacji "odrodzonego” Wojska Polskiego.

Mobilizowali akowców
Zależny od ZSRR Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego mobilizował mężczyzn nie tylko po to, aby umożliwić im realizację patriotycznego obowiązku walki z Niemcami. Celem było także rozbicie poborami polskiej niepodległościowej konspiracji i pozbawienie zaplecza poakowskich oddziałów partyzanckich.

Gdy na Wale Pomorskim krwawiła 1. Armia Wojska Polskiego, 2. AWP kończyła przygotowania do wymarszu na front. W stadium organizacji były kolejne wielkie jednostki. Pierwsza powszechna mobilizacja, zarządzona przez PKWN 15 sierpnia 1944 roku, została zrealizowana zaledwie w połowie.

Wielu mężczyzn wolało iść do lasu niż na wojnę w szeregach armii przez wielu postrzeganej jako sowieckie narzędzie zniewolenia Polski. Ale efekty mobilizacji były i tak znaczne. Na początku 1945 roku stan ludowego Wojska Polskiego wynosił 290 tys. żołnierzy i oficerów. A pod koniec kwietnia – już prawie 400 tys.

Sowiecka, ale polska
Owo "odrodzone” ludowe Wojsko Polskie robiło w Polsce duże wrażenie. Było nowocześniejsze niż armia przedwrześniowa. Tylko 1. AWP miała 88 czołgów i pancernych dział samobieżnych oraz 30 samochodów pancernych. Z armią tą związana była jeszcze 4. Mieszana Dywizja Lotnicza, dysponująca około setką samolotów. Przy drugiej armii był cały korpus pancerny. Takie wojsko mogło toczyć walkę z Niemcami jak równy z równym.

Dla sporej części Polaków, zwłaszcza młodych i tych, którzy po 1939 roku nie zaznali sowieckiej okupacji, tylko sam ten fakt był wystarczającym powodem, aby poprzeć nową władzę ludową. Tym bardziej że przedstawiała się ona jako dbająca o polską rację stanu. Biorąc aktywny udział po stronie ZSRR w gromieniu hitleryzmu, ludowa Polska miała powrócić na swoje dawne piastowskie ziemie, odzyskując m.in. Pomorze aż po ujście Odry.

Szturm w świetle reflektorów
Gdy rozpoczynała się ostatnia wielka ofensywa radziecka znad Odry i Nysy Łużyckiej, PKWN miał więc w polu dwie armie. Pierwsza jeszcze na początku kwietnia strzegła wybrzeży Bałtyku koło Kołobrzegu. Druga armia działała na południu. Szykowała się do przeprawy przez Nysę Łużycką i natarcia w kierunku na Drezno.

Znamienne są działania 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, pierwszej jednostki ludowego Wojska Polskiego, która działania wojenne zapoczątkowała 12 października 1943 roku pod Lenino. Jako jedna z pięciu dywizji piechoty wchodziła w skład 1. AWP. 16 kwietnia sforsowała Odrę i wzięła udział w bitwie o Wzgórza Seelow, na których Niemcy stworzyli ufortyfikowaną linię obrony.

Trup padał gęsto. Dowodzący operacją marszałek Grigorij Żukow nakazał atakować Niemców 16 kwietnia jeszcze przed wschodem słońca. Ofensywę poprzedziła nawała artyleryjska, jedna z największych w tej wojnie. Prowadziło ją blisko 9 tys. dział i wyrzutni rakietowych Katiusza przez dwie godziny. Szacuje się, że na każde 5 metrów frontu spadł jeden pocisk. Niemcy byli jednak dobrze ukryci.

Rosjanie nakierowali na niemieckie linie snopy świateł z prawie 150 silnych reflektorów przeciwlotniczych. Celem było oślepienie i przestraszenie Niemców oraz wskazanie celów własnej artylerii. Efekt uboczny był taki, że atakujący żołnierze radzieccy po takim podświetleniu stawali się dobrymi celami.

Na Wzgórzach Seelowskich w ciągu trzech dni zginęło ich aż 33 tysiące, do tego 5 tys. Polaków.

W gnieździe Hitlera
Po tej jatce kościuszkowcy razem z resztą armii nacierali na zachód, około 50 km na północ od Berlina. Pod koniec kwietnia dostali jednak niespodziewany specjalny rozkaz. Mieli zostawić armię i skierować się do Berlina.

Stalin postanowił uczynić im zaszczyt: rozkazał, by w charakterze czegoś w rodzaju reprezentacji WP dywizja wzięła udział w zdobywaniu stolicy Niemiec. Używając dzisiejszego języka: był to manewr nie tyle wojskowy, co PR-owski. Taka stalinowska odpowiedź na andersowską bitwę pod Monte Casino sprzed roku. Zaszczyt kościuszkowcy okupili żołnierską krwią. Już w nocy z 30 kwietnia na 1 maja wjechali jako desant na czołgach radzieckich w płonące ulice wielkiego Berlina.

Niemcy bronili się z determinacją. Niszczyli czołgi z pancerfaustów, budowali barykady, ryglowali ulice ogniem karabinów maszynowych i z dział wieżyczek czołgów wkopanych w ziemię. Atakowali rejon Tiergarten i stacji kolejowej Zoologische Garten, czyli tereny położone kilkaset metrów na zachód od Bramy Brandenburskiej i przebijali się do Reichstagu. Zdobyli m.in. cztery stacje metra, 36 bronionych przez kompleksów budynków mieszkalnych, siedem fabryk i politechnikę.

Według późniejszych raportów, w tych działaniach zabili 1000 Niemców, 2500 wzięli do niewoli. Straty własne nie są dokładnie znane. Ogólnie przyjmuje się, że wszystkie polskie jednostki walczące w Berlinie straciły blisko 3 tys. ludzi. Poza 1. DZ były to także: 1. Samodzielna Brygada Moździeży, 2. Brygada Artylerii Haubic i 6. Zmotoryzowany Batalion Pontonowo-Mostowy. W całej operacji berlińskiej poległo 7200 żołnierzy polskich, 3800 zaginęło bez wieści.

Fakty i mity
Jeszcze dziś większość z nas wzrusza się oglądając kultowy serial, gdy Janek Kos wdrapuje się na Bramę Brandenburską i zawiesza na niej polską flagę. W rzeczywistości fakt taki nie miał miejsca. Biało-czerwona wisiała natomiast na Siegessaule - Kolumnie Zwycięstwa koło Tiergarten, upamiętniającej zwycięstwo Prus nad Francją w 1871 roku.

Ale tylko przez kilka dni. Wkrótce potem przyjazd do Berlina zapowiedziała delegacja francuska. Rosjanie postanowili więc uczynić gest i to francuska flaga zawisła na tej kolumnie. Nie zgodzili się także na utworzenie w Berlinie cmentarza polskich żołnierzy. Poległych trzeba było więc wywozić za Odrę lub grzebać w nieoznaczonych, masowych mogiłach razem z czerwonoarmistami.

W Berlinie jedynym akcentem upamiętniającym udział Polaków w walkach o stolicę Niemiec w 1945 jest odsłonięty dopiero w 1972 roku Pomnik Żołnierza Polskiego i Niemieckiego Antyfaszysty. Stoi w Parku Ludowym Friedrichshein. To dwie 15-metrowe kolumny połączone powiewającą flagą z brązu. Typowe dzieło swojej epoki: przedstawia polskiego orła bez korony i godło Niemieckiej Republiki Demokratycznej oraz sylwetki żołnierzy radzieckiego i polskiego oraz niemieckiego antyfaszysty.

  • Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

  • forum.gs24.pl
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
Najciekawsze artykuły
z Mediów Regionalnych
alarm24 Kliknij i wyślij nam swojego newsa!
Najpopularniejsze
Brak ankiety.

Kontakt z reklamą »

Kontakt z redakcją »

Kontakt z marketingiem »

Zadzwoń 91 48 13 333

Napisz maila:

Jesteśmy też na:

Serwisy tematyczne

Serwisy społecznościowe

gs24 jest częścią grupy Media Regionalne

Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie zastrzegają, iż rozpowszechnianie jakichkolwiek artykułów i materiałów zamieszczonych w portalu www.gs24.pl jest dozwolone wyłącznie z zachowaniem warunków korzystania z treści. Jakiekolwiek użycie treści wykraczające poza ww. warunki jest zabronione bez pisemnej zgody Mediów Regionalnych i nabycia licencji. Sprawdź, w jaki sposób możesz uzyskać licencję na wykorzystanie treści.

Naruszenie tych zasad jest łamaniem prawa i grozi odpowiedzialnością karną.

Polityka dotycząca plików cookie

Wszelkie prawa zastrzeżone. Media Regionalne sp. z o.o. w Warszawie. 2001-2014.