Konflikt w fabryce opon. Japończycy kontra Solidarność
Dodano: 23 lutego 2012, 9:45 Autor: MAREK RUDNICKI
Nie maleje napięcie między związkami zawodowymi, a zarządem firmy Bridgestone.– Spotkaliśmy się z przedstawicielami zarządu dwa razy od momentu założenia związków, tj. od 30 stycznia – mówi Sławomir Jastrząbek, wiceprzewodniczący Solidarności. – Ani razu nie udało nam się spotkać z prezesem firmy. Za drugim razem menedżer, również Japończyk, powiedział wprost, że prezes jest niezadowolony z powstania związków zawodowych.
Inne spojrzenie na tę kwestię prezentuje Aleksandra Jarecka-Piotrowska, odpowiedzialna w firmie za kontakty z prasą. – Nie ma konfliktu – twierdzi stanowczo i dodaje: – Przyjęliśmy informację o powstaniu związku zawodowego. Będziemy z nimi współpracować.
W przesłanym do redakcji komunikacie Bridgestone czytamy: "Od początku swojej działalności Bridgestone Stargard prowadzi politykę bezpośredniej komunikacji zarządu z pracownikami.” Tę współpracę i komunikację prawdopodobnie obie strony widzą nieco inaczej. Zastępca przewodniczącego "S” został zwolniony z pracy, podobnie jak brat przewodniczącego, członek "S”, Piotr Polowczyk. "Solidarność” twierdzi, że bezprawnie i jest to skutek założenia związku. Natomiast Aleksandra Jarecka-Piotrowska nie chce tego faktu komentować. Stwierdza jedynie, że zostały "naruszone przepisy prawa pracy” i "nastąpiła utrata zaufania do pracownika”.
– Po czterech godzinach po spotkaniu przedstawicieli związku z zarządem przyszedł do mnie mój przełożony oświadczając, że mam naganę za wyjście z pracy w grudniu i styczniu. Konsekwencją jej było zwolnienie z firmy – opowiada Sławomir Jastrząbek, wiceprzewodniczący "S”. – Wychodziłem z pracy, ale zgodnie z regulaminem i za wiedzą mojego przełożonego, majstra. Gdyby było coś nie tak, od razu by mnie wyrzucono za złamanie dyscypliny. Szukano pretekstu i go znaleziono. Obaj zwolnieni wnieśli już sprawy do Sądu Pracy.
Zarząd regionu zachodniopomorskiego wystąpił do Bridgestone o spotkanie celem rozmów i załagodzenia sytuacji. – Będziemy prowadzić rozmowy z naszymi pracownikami – wyjaśnia Aleksandra Jarecka -Piotrowska. – Dla nas partnerami są związki zawodowe, a nie zarząd regionu.




