dodano: 5 maja 2008, 0:01
Chorobę chce pokonać rowerem
Jacek Słomka
Mariusz Łoziński, mieszkaniec Czernikowa w gminie Myślibórz, postanowił wybrać się rowerem dookoła Polski.
- Na tym rowerze przejechałem już przeszło tysiąc kilometrów. Nigdy mnie nie zawiódł. Dlatego mam nadzieję, że spokojnie okrążę nim Polskę - mówi Mariusz Łoziński.
(Jacek Słomka)
Jak pomóc Mariuszowi
Wszyscy, którzy chcą pomóc Mariuszowi w realizacji jego marzenia, mogą wpłacać pieniądze na poniższe konto:Stowarzyszenie Z biegiem Myśli, GBS Barlinek, oddział Myślibórz nr: 75 8355 0009 0052 6542 2000 0001, z dopiskiem: "na rajd rowerowy".
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jest epileptykiem.
- Do tej wyprawy przymierzam się od wielu lat - zapewnia Mariusz Łoziński. - Wreszcie uznałem, że jestem do niej gotowy.
Mocne postanowienie
Łoziński choruje na epilepsję. Mimo tej choroby codziennie na rowerze pokonuje kilkadziesiąt kilometrów. Od ośmiu lat zapisuje w zeszycie każdą zaliczoną trasę. Z notatek wynika, że przejechał przeszło 50 tysięcy kilometrów. Wierzy też, że dzięki wysiłkowi od roku nie było nawrotu choroby.
- Początkowo nie miałem odwagi, by się z nią w ten sposób zmierzyć - opowiada. - Przemogłem się jednak. Postanowiłem udowodnić, że choroba nie może być przeszkodą w realizacji marzeń.
Ma sprzymierzeńców
W trasę wyruszy 19 maja. Założył sobie, że na nizinach, dziennie przejedzie 90 kilometrów, a w górach 50 km.
- Najbardziej obawiam się górskich tras - tłumaczy. - Nie jeździłem jeszcze w górach.
Upór z jakim zmierza do celu spodobał się miejscowym samorządowcom. Kupili mu rower. Od gorzowskiego sponsora otrzymał specjalne ubranie. Myśliborskie stowarzyszenie "Z biegiem Myśli", pomaga w zbieraniu pieniędzy na tę wyprawę. Miejscowa telewizja TVB da Mariuszowi kamerę, żeby mógł dokumentować całe wydarzenie. Pomoc obiecało starostwo powiatowe.
W rowerowych sakwach znajdą się materiały promujące miasto i gminę Myślibórz.
- Wszędzie będę chciał pozostawić foldery reklamujące miasto - zapewnia Mariusz Łoziński. - A już na pewno, w najbardziej odległych od nas Ustrzykach Górnych. Kto wie, może dzięki mojej inicjatywie, do miasta zjadą turyści z tamtych regionów Polski.
Będzie sam
Wyprawę Mariusza najbardziej przeżywa jego matka, pani Zofia.
- Gdzie on się pcha tak daleko? - pyta zatroskana. - Zwłaszcza, że będzie tam sam ze swoją chorobą. Ale tak się zapalił do tego pomysłu, że w żaden sposób nie mogę go od niego odwieść. Dlatego przez te wszystkie dni, będę się o niego ogromnie martwić.
Mimo tych wszystkich zastrzeżeń pani Zofia wierzy, że synowi uda się zrealizować jego najskrytsze marzenie.
Łoziński planuje swój powrót 27. lipca.
Przeczytaj więcej
- Na rowerze przez Polskę. Szczecinianin rozdaje dzieciom opaski odblaskowe (17-03-2009)
- Jedynka z 5 maja 2008 (5-05-2008)
