Piątek 3.09.2010 | Pogoda

gs24 » Miasta i powiaty » Zachodniopomorskie

dodano: 18 stycznia 2008, 0:01

Maszewo rozebrało most wbrew mieszkańcom

Agnieszka Tarczykowska

Urzędnicy z Maszewa podjęli decyzję o rozbiórce starego mostu. Mieszkańcy są oburzeni. Miejsce stało się niebezpieczne.

- Most był w tym miejscu. Służył jako najkrótsze połączenie Maszewa z kolonią Radzanek. Był miejscem spacerów i trasą rowerową dla okolicznych mieszkańców - mówi Łukasz Oleszkiewicz.

- Most był w tym miejscu. Służył jako najkrótsze połączenie Maszewa z kolonią Radzanek. Był miejscem spacerów i trasą rowerową dla okolicznych mieszkańców - mówi Łukasz Oleszkiewicz.

(Agnieszka Tarczykowska)

- W gminie zapewniają, że rozebrano most, bo stanowił zagrożenie. Powstała jednak kilkunastometrowa przepaść. Dopiero teraz jest niebezpiecznie - mówi Piotr Kaczor z Maszewa.

Most nad rzeką Stepniczanką w Maszewie zbudowano w 1902 roku. Przez kilkadziesiąt lat jeździły po nim pociągi z Goleniowa do Maszewa. Kiedy w latach 90-tych zlikwidowano to połączenie, a tory rozebrano, most stanowił ciekawostkę zabytkową miasta i służył jako najkrótsze połączenie Maszewa z kolonią Radzanek. Był miejscem spacerów i trasą rowerową dla okolicznych mieszkańców.

- Szczyt bezmyślności, głupoty i braku poszanowania dla historii, tak najkrócej mogę skomentować decyzję PKP i gminy Maszewo - mówi Piotr Kaczor. - Gmina tłumaczy, że to dla bezpieczeństwa ludzi. Ale to dopiero teraz może dojść do tragedii. Każdego dnia chodzą i jeżdżą tędy ludzie.


MOIM ZDANIEM

Piotr Kaczor z Maszewa
- Ten most był najwyższy w regionie. Niemcy wykonali go ze stali nitowanej. Konstrukcyjnie był podobny do wieży Eiffla. Solidny i bardzo mocny. Potrzebował jedynie kilku napraw, ułożenia desek, nowej barierki i pomalowania. Można to było zrobić w ramach prac interwencyjnych lub zatrudnić skazanych z zakładu karnego. Sami też chętnie byśmy się tym zajęli, gdyby ktoś z gminy zwrócił się o to do nas. Ale zamiast zapytać ludzi, zniszczyli zabytek. Ten most przez dziesiątki lat wytrzymywał ciężar pociągów, które woziły setki ton węgla i innych towarów. Przetrwał III Rzeszę, rosyjskich "wyzwolicieli” i PRL. Nie przetrwał tylko naszej władzy.

Nikt ich nie uprzedził

- Bardzo lubiliśmy tu przychodzić - wspomina Krzysztof Ostasiewicz. - To wyjątkowo urokliwe miejsce na spacery, ogniska. Od najmłodszych lat pokonywałem ten most w drodze do domu z Maszewa. Jestem oburzony i zszokowany tym, co się stało. Wielu ludzi z mojej miejscowości do tej pory nie wie, że mostu już nie ma. Teraz ktoś może się tu zabić, bo przecież ludzie chodzą tędy wieczorami, jeżdżą rowerami i motorami, a wzdłuż tej drogi nie ma oświetlenia. Jeśli ktoś się rozpędzi i nie zauważy końca drogi, to po prostu wpadnie w ogromną przepaść i nie ma szans na uratowanie, bo jest bardzo stromy stok, a w dole płynie rzeka.

Zdaniem mieszkańców, władze gminy i PKP działali z zaskoczenia. Czuli, że coś jest nie tak, więc nikogo nie uprzedzili.

- Gdybyśmy wiedzieli, to byśmy do tego nie dopuścili - zapewnia Piotr Kaczor. - Nawet gdyby przyszło nam stać na moście dzień i noc.


Konserwator zgodził się

Ekipy rozbiórkowe pojawiły się przed tygodniem, podczas weekendu. Szybko uporały się z mostem.

Zawiedzionych i rozczarowanych decyzją o zburzeniu mostu jest bardzo wielu mieszkańców Maszewa.

Pracownicy urzędu, żeby nie odpowiadać na telefony i krytykę ludzi, wystosowali na stronie internetowej gminy lakoniczny komunikat, w którym czytamy m.in.: "Właściciel nieruchomości, czyli PKP pozostawił swoje mienie mocno zdekapitalizowane, co stwarzało potencjalne zagrożenie dla zdrowia i życia mieszańców. W trosce o bezpieczeństwo naszych mieszkańców UM Maszewo wielokrotnie zwracał się do właściciela nieruchomości o podjęcie stosownych działań mających na celu zabezpieczenie mostu kolejowego. Ponadto urząd nie pozostając biernym w zaistniałej sytuacji poczynił wszelkie starania w celu zminimalizowania niebezpieczeństwa. Rozwiązaniem problemu dla właściciela nieruchomości było podjęcie decyzji o rozbiórce mostu. W tym celu uzyskał wszelkie niezbędne pozwolenia w tym zgodę Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Szczecinie".

- Jak można takie bzdury wmawiać ludziom? - pyta Piotr Kaczor. - To jakaś farsa. Dopiero teraz miejsce po moście stanowi ogromne zagrożenie i od przeszło tygodnia pozostaje niezabezpieczone w żaden sposób. Pytam publicznie konserwatora zabytków, jak mógł podpisać zgodę na rozbiórkę naszego zabytku? Czy pan, panie konserwatorze był tu i oglądał ten most, zanim wydał taką decyzję?


Dowiedzieli się z "Głosu"

Urzędnicy gminy nawet nie sprawdzili, w jakim stanie pozostawiono miejsce po demontażu mostu. To od dziennikarza "Głosu" tydzień po rozbiórce dowiedzieli się, że jest tam bardzo niebezpieczne.

- Natychmiast zwrócę się do PKP o zabezpieczenie tego terenu - zapewniła nas Alicja Szuster, sekretarz gminy Maszewo.


Przeczytaj więcej

Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Inne

Sonda

Czy popierasz protest nauczycieli?

wyniki głosowania
Liczba głosów: 91.