Niedziela 1.08.2010 | Pogoda

gs24 » MAGAZYN

dodano: 17 listopada 2007, 0:01

Dzieci szczęścia

Bogna Skarul

Rocznie do świetlicy Stowarzyszenia Erka trafia ich ponad 200. To zagubione dzieciaki z pogmatwanymi życiorysami, które ułożyli im ich rodzice.

Spotykają się w czwartki na rozmowach z Stasiem. We wtorki przychodzą na zajęcia taneczne, w środy mają naukę gry na gitarze.

Spotykają się w czwartki na rozmowach z Stasiem. We wtorki przychodzą na zajęcia taneczne, w środy mają naukę gry na gitarze.

(Andrzej Szkocki)

Tylko w Szczecinie takich potrzebujących jest 25 tysięcy. "Erka" jest jedna.

Kasia swojego ojca kocha i nienawidzi. Kocha, bo przecież jest jej ojcem. Nienawidzi, bo doskonale pamięta, jak parę dni temu prowadziła go pod rękę kompletnie pijanego główną ulicą Szczecina. Do twarzy miała przyklejony uśmiech, a w sercu gorycz i wielki wstyd.

Nazwał ją kurwą

- Ale to mój ojciec! - tłumaczy Paulinie, która twierdzi, że swojego ojca już nigdy nie pokocha, bo nazywał ją kurwą i ciągle straszył, że tak pobije matkę, że Paulina zobaczy ją dopiero na wózku inwalidzkim.

- Bardzo się staram wyrzucić go z serca - przyznaje się Paulina. - Za co mam go kochać? Za to, że mnie i matkę okradał? Za to, że jak przychodziłam ze szkoły, to nie mogłam dostać się do domu, bo w drzwiach były wymienione zamki? Za to, że mnie i mamę wyzywał i poniżał?

Dzwoni pijany

- I tak go będziesz kochać! - Kasia upiera się przy swoim i tłumaczy Paulinie, że jej ojciec dzwoni do niej zawsze pijany, a ona, choć płacze po drugiej stronie słuchawki ze złości, wstydu i bezradności, to jednak czeka na te jego telefony. - To jest silniejsze ode mnie - przekonuje Paulinę. - Jakby twojemu ojcu coś złego się przytrafiło, jakby zachorował czy miał wypadek - pierwsza polecisz, aby mu pomóc. Zobaczysz!

Kamila ma ten sam problem ze swoim ojcem. Nie wie, co z nim zrobić w swoim sercu. Postanowiła pójść do sądu na rozprawę. To ojciec chce zmniejszenia alimentów jej matce na nią i jej siostrę. Ona chce swojemu ojcu spojrzeć prosto w twarz i usłyszeć na własne uszy to, co mówią jej znajomi.

Mówił, że się puszcza

- Mój ojciec podobno mówi o nas straszne rzeczy. Twierdzi, że jesteśmy najgorsze, że rozpuszczamy pieniądze, że same się puszczamy - opowiada. - Ale nie chce mi się w to wierzyć. Muszę to sama usłyszeć. Wtedy będę wiedziała, czy jest moim ojcem.

Ojciec Kamili porzucił jej matkę z dwójką dzieci gdy dziewczynki były jeszcze małe. Potem matka jak oszalała szukała dla siebie partnera. Kamila i jej siostra czuły się porzucone i odrzucone. Były pełne bólu. Teraz Kamila, choć ma dwadzieścia lat, ma już na swoim koncie kilkanaście związków z partnerami. Wie, że to nie jest normalne, aby chłopaków zmieniać jak rękawiczki, ale ona boi się pokochać, boi się związać na dłużej.


I Ty możesz pomóc

Stowarzyszenie "Erka" powstało w Szczecinie w 1994 roku. Prowadzi je grupa entuzjastów: psychologów, pedagogów, prawników, socjologów. Rok temu "Erka" otrzymała od miasta nową siedzibę. To barak przy ul. Klonowica 5, który wymaga kapitalnego remontu. Za tydzień, 24 listopada, kobiecy Lions Club "Jantar" organizuje bal dobroczynny, z którego dochód przeznaczony będzie na remont pomieszczeń. Swoje prace na aukcję podarowali szczecińscy plastycy, między innymi Maciej Włosiński i Małgorzata Kalińska (Megi). Każdy może wspomóc "Erkę", wpłacając datki na konto: Deutsche Bank PBC S. A., Oddział w Szczecinie, numer rachunku: 97 1910 1048 2217 9923 7440 0001.

Boi się odrzucenia

- Bo panicznie się boję, że któregoś dnia on mnie porzuci - przyznaje się. - Wolę więc sama przerwać ten związek, nawet jak jest fajnie. Gdy trwa za długo, mówię, że był ekstra facetem, a ja na niego nie zasługuję. Wiem, że robię tak, bo jest we mnie strach przed odrzuceniem, ale jeszcze nie potrafię go w sobie przełamać.

Karolina ma brudne włosy i czerwone oczy. Wczoraj postanowiła, że przestanie pić. A piła już od roku. Ma dopiero 16 lat, ale bagaż przeżyć jak niejeden siedemdziesięciolatek. O swoim życiu mówi krótko:

- Jestem odrzucona przez rodziców, odrzucona przez koleżanki, wyrzucona ze szkoły, wreszcie odrzucona przez chłopaka. Nie wytrzymałam tego bólu. Zaczęłam pić - przyznaje.

Piła przez rok

Tak było przez rok. Najpierw dobre wino - kieliszek po kieliszku, później tanie wino, jedno po drugim, w końcu wódka, czasem jakiś bimber. Rzadko trzeźwiała. Nawet tego nie chciała, bo jak nie była pod wpływem alkoholu, to serce bardzo bolało, za bardzo. Ale po jakimś czasie cierpiała mimo alkoholu. Nie wiedziała, co robić. Czasem myślała o samobójstwie.

- To były nawet całkiem realne myśli - twierdzi. - Wydawało mi się, że to takie łatwe i proste. Aby przestało boleć, wystarczy skoczyć z okna.

Przestał ćpać

Marcin wyprowadził się z domu dwa lata temu. Nie dlatego, że chciał, lecz dlatego, że nie mógł już wytrzymać. Najpierw jednak uciekał z domu albo - jak sam mówi - "nie nocował w domu".

- Chyba tej mojej nieobecności nawet nikt nie zauważył - wspomina dzisiaj. - Teraz mam swój pokój w wynajętym mieszkaniu. Już nie ćpam. Pracuję. Ale nie na stałe. Dorywczo.

Marcin ma problem, bo niedawno policja zwinęła dwóch jego kumpli.

- Jednego znałem tak sobie, ale drugiego to mi autentycznie żal - mówi. - Ten pierwszy miał przy sobie dwa kilogramy marychy. Pójdzie siedzieć jak nic. Drugi, ten mój kumpel, przyszedł do tego pierwszego tylko po to, aby się przespać, bo już nie miał gdzie. No i go też zwinęli. Czysty przypadek.

Rozmowy ze Stasiem

Kasia, Paulina, Kamila, Karolina i Marcin spotykają się dwa razy w tygodniu na terapii w ośrodku Stowarzyszenia "Erka" przy ul. Klonowica 5 w Szczecinie. Terapię prowadzi najczęściej Stasiu Denis, psycholog, przyjaciel dzieci. Wszystkie dzieciaki, a przychodzą tu też ośmiolatki, nazywają go po prostu Stasiu.

Stasiu siada z nimi i rozmawia, tłumaczy, ostrzega, przekonuje. Po tych rozmowach o tym, co w duszy gra, Kasia już nie ucieka z domu i wie, że kocha ojca, choć się go czasem wstydzi. Paulina przestała pić jakieś dwa lata temu. Kamila pogodziła się sama ze sobą i już nie bierze narkotyków, choć jeszcze nie wie, co myśleć o swoim ojcu. Karolina wczoraj złożyła uroczyste przyrzeczenie, że już kieliszka do ust nie weźmie. Marcin nie ćpa i pracuje.


Dziewczęta pomagają Stasiowi w przygotowaniu kolejnego pokoju do kapitalnego remontu.

Dziewczęta pomagają Stasiowi w przygotowaniu kolejnego pokoju do kapitalnego remontu.

(Andrzej Szkocki)

Mają swój kąt

W Szczecinie o dzieciakach z ulicy Klonowica mówi się "dzieci szczęścia", bo choć każde z nich ma swoje problemy, to miały szczęście, że trafiły do Stowarzyszenia "Erka". Tu mają swój kąt, swoją świetlicę i swoich opiekunów, którzy o każdej porze dnia i nocy odbiorą telefon, przyjadą na policję, wytłumaczą rodzicom, porozmawiają z nauczycielami, pomogą.

- Czasami jest im potrzebne tylko łóżko i spokój, dwie godziny snu, po całej nieprzespanej na ulicy nocy - opowiada Stasiu. - Ale też dobre słowo, obecność kogoś, kto nie jest obojętny, kto wysłucha i otrze łzę.

- To nie jest ich wina, że piją alkohol, ćpają, uciekają z domu, nie chodzą do szkoły. To są konsekwencje postępowania nas - dorosłych. To, jacy jesteśmy, już jako dojrzali ludzie, w ogromnej mierze zależy od tego, jak nas wychowano, jakie pokazano nam wzorce - twierdzi psycholog i wyjaśnia. - Te wzorce to obserwacje naszych rozmów z naszymi partnerami, to to, jak odnosimy się do sąsiadów, nawet jak zachowujemy się w kolejce do sklepu. Nasze dzieci, tak jak my od swoich rodziców, nauczyły się postępowania patrząc na dorosłych. I jeśli nauczyły się czegoś złego, nieprawidłowego, to teraz my dorośli musimy im pomóc nauczyć się tego dobrego. A to długa i często ciernista droga. I to robimy w "Erce".

Wszystkie imiona dzieci zostały zmienione.


Moto

Znajdź:

Praca

Praca:

Sonda

Na kiedy planujesz wakacyjny urlop?[koniec]

wyniki głosowania
Liczba głosów: 81.