dodano: 18 marca 2006, 0:35
Zostali bez grosza
Monika Stefanek, 18 marca 2006 r.
Automat mBanku, do którego wpłaca się pieniądze, uległ awarii. 1500 zł, które wpłacili właśnie państwo Lamowie ze Szczecina, nie trafiło na konto. Rodzina znalazła się w dramatycznej sytuacji finansowej.
Pani Agnieszka Lam wraz z mężem wpłaciła do tzw. wpłatomatu swoje ostatnie oszczędności. Teraz nie ma za co kupić jedzenia ani opłacić rachunków.
(Tomasz Łój)
W poniedziałek, 13 marca, około godz. 18.00 pani Agnieszka i Tomasz Lam ze Szczecina postanowili wpłacić 1500 zł na konto mBanku. Skorzystali z tzw. wpłatomatu w Galaxy.
Nastąpiła awaria
- Na nasze nieszczęście, po przyjęciu przez maszynę karty i gotówki, system zawiesił się. Trwało to około dwóch minut, po czym na ekranie wrócił normalny obraz, a wpłatomat oddał kartę - opowiada Tomasz Lam. - Nie wydał żadnego pokwitowania.
Małżeństwo pojechało natychmiast do domu, by telefonicznie zgłosić reklamację. Konsultant miał dopisać na zgłoszeniu, że sprawa jest pilna.
- To były nasze wszystkie oszczędności - mówi pan Tomasz. - Mamy dwoje małych dzieci. Jak wytłumaczyć im, że nie dostaną mleka czy jedzenia? Nie mamy skąd pożyczyć pieniędzy.
Za coś trzeba żyć
MBank podczas kolejnej interwencji poinformował małżeństwo, że na rozpatrzenie reklamacji bank ma 30 dni. Sytuacja państwa Lamów stała się dramatyczna. Do domu przychodzą kolejne rachunki, a małżeństwo nie ma ich za co zapłacić. Rodzice zmuszeni byli poprosić dyrektorkę przedszkola, do którego uczęszcza starsze dziecko, o przesunięcie terminu zapłaty.
- Telekomunikacja czy operator kablówki nie będą jednak czekać. Wyłączą sygnał i koniec - żali się pan Tomasz. - Mija czwarty dzień od wniesienia reklamacji, a my nie mamy za co kupić jedzenia i reszty potrzebnych do życia rzeczy.
Pośpiech wskazany
Pan Tomasz pracował kiedyś jako informatyk w innym banku.
- Z doświadczenia wiem, że procedura przewiduje zliczenie gotówki w maszynie i porównanie jej z wydrukiem - mówi nasz Czytelnik. - Trwa to maksymalnie kilka godzin, chyba że odłożono sprawę ad acta, bo po co się śpieszyć, skoro bank ma 30 dni...
O wyjaśnienie sprawy poprosiliśmy rzecznika prasowego mBanku. Okazało się, że o całej sprawie już wie.
- Kontaktowałam się już z państwem ze Szczecina - mówi Paulina Rutkowska, rzecznik prasowy mBanku. - Obsługą wpłatomatów zajmuje się firma zewnętrzna. Mam nadzieję, że jeszcze dzisiaj otrzymamy raport i pieniądze wrócą na konto.
